Kurs języka HTML i CSS

Poradnik webmastera

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Ludzie w Twitterze

Email Drukuj PDF

Pisanie dla siebie nie ma sensu - jest oczywiste, że będziemy szukali grona znajomych, których wypowiedzi nas interesują, i którym sami chcielibyśmy coś przekazać. Poznajmy zatem szereg praktycznych technik gromadzenia bazy kontaktów.

Na początek ważna uwaga: baza osób, które my obserwujemy w Twitterze, nie jest tożsama z bazą osób, które nas śledzą. To dwa osobne zbiory, które na ogół tylko częściowo się pokrywają. Można to łatwo wytłumaczyć - jeśli chcesz obserwować, co ma do powiedzenia jakaś znana osoba, możesz ją sobie dodać do bazy, ale to wcale nie znaczy, że ta osoba odwzajemni zainteresowanie. Śledzę Billa Gatesa, ale na razie Bill Gates nie wykazał zainteresowania wpisami mojej skromnej osoby. Tak to już jest. Krótko mówiąc, o pierwszej bazie decyduję ja, o drugiej - reszta świata.

Wiele osób prowadzi blogi, niemała część z nich ma również konta w Twitterze. Gdy zobaczysz w jakimś blogu link do konta, a jesteś zainteresowany wypowiedziami danej osoby, po prostu kliknij i wejdź na stronę tej osoby. 

Dla przykładu, niech będzie to polityk pewnej partii. 

Po kliknięciu pojawi się zielony "ptaszek" sygnalizujący, że dana osoba jest w bazie obserwowanych przez ciebie osób.

 

Każda osoba, na której stronie się znajdujesz, jest sama źródłem dalszych kontaktów. Gdy klikniesz w prawym panelu following (lista kontaktów, które dana osoba śledzi) lub followers (lista kontaktów, które obserwują daną osobę) znajdziesz szereg dalszych adresów. Czy jest tam ktoś interesujący, trudno oczywiście przesądzać.

 

W dowolnym momencie możesz zrezygnować z obserwowania danej osoby, rozwijając przycisk i wybierając polecenie Unfollow. Masz więc pełną swobodę zarządzania swoimi kontaktami.

 

Jako dobre źródło kontaktów służy serwis Twitt.pl, który gromadzi polskich użytkowników Twittera. Jest tam wiele tysięcy osób i zawsze możesz znaleźć kogoś interesującego. Są tam listy Polecani, Najpopularniejsi, Ostatnio dołączyli.

Kolejne adresy znajdziesz łatwo, obserwując wpisy (tweety i retweety) innych osób - często odnoszą się one do cudzych wypowiedzi i zawierają adresy innych użytkowników. Wystarczy kliknąć nazwę użytkownika i zajrzeć na jego stronę - rzut oka na listę jego wpisów da nam orientację, czy warto podjąć obserwowanie tej osoby.

Sam Twitter zawiera wyszukiwarkę osób. Gdy klikniesz w pasku narzędziowym link Find people, ukaże się interfejs wyszukiwarki i karta Find on Twitter - zauważ, że inne karty tego interfejsu pokazują znane ci już z zakładania konta metody wstępnego dodawania kontaktów, a więc sugerowane kontakty w podziale na branże, a także możliwość znalezienia osoby w naszej poczcie elektronicznej.

Wystarczy wpisać wyrazy kluczowe i kliknąć Search, a pojawi się lista osób spełniających dane kryteria. Pamiętaj jednak, że baza liczy dziesiątki milionów osób, więc nie będzie łatwo wyselekcjonować te, które nas mogą zainteresować. Zresztą możemy się zwyczajnie naciąć, podejmując obserwację jakiejś osoby, bo potem okazuje się (albo i nie), że to czyjś dowcip. Samych Billów Gatesów można znaleźć w Twitterze dziesiątki, a na takie wybryki narażone są przede wszystkim osoby publiczne, zwłaszcza tak zwani celebryci.

Raczej nie zalecamy korzystania z zewnętrznych serwisów, które dodają hurtowo do naszej bazy danych dziesiątki i setki kontaktów wybranych według jakiegoś ogólnego kryterium - zazwyczaj prowadzi to do zaśmiecenia bazy adresami, które w ogóle nas nie interesują (i wyłącznie zagranicznymi).

Jak powiedzieliśmy na wstępie, bazy osób obserwujących i obserwowanych nie są identyczne. To, że kogoś zaczęliśmy obserwować, nie oznacza wcale, że ta osoba okaże nam zainteresowanie. Gdy ktoś nas zaczyna obserwować (dostaniemy w poczcie wiadomość o tym), nie mamy obowiązku zrewanżować się tym samym, choć na początku warto to robić - najwyżej potem usuniemy tę osobę z bazy, jeśli jej wpisy nie będą szczególnie interesujące.

Trzeba pamiętać, że Twitter, jak i inne serwisy mikroblogowe, jest miejscem, w którym wypowiadamy się dość swobodnie. To, że ktoś jest dziennikarzem, politykiem czy informatykiem nie znaczy wcale, że ogranicza się do swojej branży. To często zupełnie błahe wypowiedzi na dowolne tematy, czasem kłótnie i wojenki, czasem złośliwości, często żarty, niekiedy najzwyklejsza "głupawka" - taki osobisty "strumień świadomości", który jest znacznie mniej zdyscyplinowany niż nawet tradycyjne blogi, które przecież z natury mają dość osobisty charakter. Gdy więc podejmujemy śledzenie wpisów jakiejś osoby, musimy się liczyć z najdziwniejszymi nawet wpisami.

Praktyka pokazuje, że w miarę stabilną bazę kontaktów uzyskujemy po paru miesiącach użytkowania Twittera, a podstawowym jej źródłem są rekomendacje - po nitce, do kłębka, nawiązujemy kontakty z osobami, które w taki czy inny sposób przewijają w obserwowanym strumieniu wpisów. Baza ta oczywiście nigdy nie zastyga - przyjmujemy nowe osoby, usuwamy niekiedy wcześniej obserwowane; to żywy zbiór danych.

Na zakończenie, wilczym prawem gospodarza, podsuwam uwadze publiczności swój własny adres w Twitterze - może zainteresuje osoby związane z komputerami:

http://twitter.com/Wimmer 

W kolejnym odcinku powiemy o tworzeniu tzw. list kontaktów. Przykładową listę dziennikarzy na Twitterze znajdziesz pod adresem: http://twitter.com/dziennikarz/dziennikarze/members

 

 

Nowości Helionu

Statystyki

Użytkowników : 766
Artykułów : 513
Zakładki : 28
Odsłon : 15281251